Całe życie uczą by nie być materialistą, nie podążać za pieniądzem, bo pieniądze to nie wszystko. Pieniądze szczęścia nie dają "Gdy będziesz miał ich więcej wcale nie będziesz szczęśliwszy"
Później naciskają byś rezygnował ze swoich marzeń na rzecz lepszej pracy i płacy. Powtarzają, że bez pieniędzy nic nie zrobisz. Musisz zdobyć zawód dobrze płatny, a nie wymarzony. Karzą Ci zostać lekarzem, mimo że całe życie chciałeś być mechanikiem. Karzą stawiać pieniądze ponad szczęście
Hipokryzja.
Tłumy powtarzają: "ile bym dał za wygraną w totka..." Co byś dał? Zdrowie? Miłość? Przyjaźń? Czy może życie? Wiem, wiem. Tłum by dał, bo czego się nie robi dla pieniędzy. Ludzie całe życie dążą do awansu, podwyżki, harują dzień i noc by mieć więcej pieniędzy. By później nie móc kupić za nie utraconego zdrowia i czasu, który upłynął. Dąż człowieku do pieniędzy by później pokryć swoją trumnę złotem i zakryć Twoje nędzne życie, które właśnie zakończyłeś.
Całe życie zakazują mi być materialistą i myśleć o pieniądzach, a później tylko mówią "Ty nie zrozumiesz, masz to w dupie, bo nie musisz płacić rachunków". No faktycznie- nie rozumiem. Niejednolite nauczanie.
Gdyby ktoś w tym momencie dał mi kartkę, bym napisała rozprawkę na temat 'czy pieniądze szczęścia nie dają', kartkę oddałabym pustą. Bo nie wiem nawet jakie stanowisko miałabym w tym wszystkim przyjąć, bo sama nie rozumiem w jaki sposób to działa. Bo odpowiedziałabym jednocześnie i tak, i nie. Nie jestem w stanie opowiedzieć się za jedną ze stron.
Pieniądze szczęścia nie dają. Bo.
Bo nie kupisz za nie najważniejszych przymiotów. Nie kupisz miłości, ani przyjaźni, co najwyżej kupisz człowieka. Nie kupisz zdrowia, czasu, ani młodości, ewentualnie kupisz drogi krem na zmarszczki. Nie kupisz troski, bezpieczeństwa, czułości i zaufania. Gdy wybuchnie wojna, bogatszego wcale nie zaboli mniej kula karabinu. Wszyscy równo umrzemy.
Pieniądze dają szczęście. Bo.
(Przyznam, że ciężko był mi napisać powyższe zdanie, które fałszywe na pewno nie jest.)
Bo bez pieniędzy prędko wylądujemy na ulicy i umrzemy z głodu, bądź też zwykłej gorączki. Za pieniądze kupimy ubrania, dom, jedzenie. Zdrowia już nie, ale lekarstwa jak najbardziej, Chorują bogaci i biedni, ale to biedni umierają, bo nie stać ich na leczenie.
Pieniądze mogą dać szczęście, gdy przeznaczysz je na cele charytatywne, na pomoc innym. Kiedy masz pieniądze, nie musisz martwić się o przyszłość i starość. Mając pieniądze jesteś w stanie zapewnić sobie życie godne człowieka. A to już szczęście. wcale nie materialne.
Biorąc pod uwagę powyższe argumenty punkty pomiędzy 'tak' i 'nie' zerują się. Według mnie. Ale czy według świata? Świata, który już dawno został pochłonięty przez konsumpcjonizm? Świata w którym trzeba mieć, żeby być, a nie na odwrót. W którym "za darmo już dawno umarło".
Okazuje się, że obecnie pieniądze dają szczęście w 100%. Bo już nie liczy się miłość, szczerość, zaufanie czy troska. Bo każdy chce mieć wielką wille z lokajem i złotym kiblem, podjazd z marmuru i lambo na nim. Bo człowiekiem sukcesu jest nazywany ktoś kto ma miliony na koncie,a nie ten co założył rodzinę i uczy piątki swoich dzieci miłości, a nie materializmu. Nie da się ukryć, że bez pieniędzy stajesz się nikim.
Współcześni ludzie szybko rozwiązali mój problem - czy należy podążać za marzeniami czy pieniędzmi. Sprawili, że marzeniem stały się pieniądze.
Sprawili, że życie stało się zależne od pieniędzy.
Skąd taka złość we mnie z tego powodu? Ano już tłumaczę. Stając niedawno na dworcu, czekając na nieszczęsny autobus najzwyczajniej w świecie, jak każdemu z nas - zachciało mi się siku. Żaden problem - mówię - w środku jest toaleta. Wchodzę niczym zwycięzca, a tu nagle z za ściany wyłania się mała kobitka w podeszłym wieku krzycząc "dwa złote się należy za skorzystanie". Stoję lekko zaskoczona, szukam tego pieprzonego piniądza. Kurwa nie ma.
W tym momencie wychodzę i trzaskam drzwiami. Nie dlatego, że się nie wysikałam. Dlatego, do cholery, iż doszło do tego, że już nawet za nasze naturalne potrzeby musimy płacić.
Za niedługo wszystkim nam karzą płacić za tlen i słońce. Chyba nie będę zbytnio zaskoczona..
Ale wtedy będzie już za późno, a Ty zbankrutujesz i umrzesz, bo tym razem braknie ci pieniążków na tlen. Na coś co dla każdego powinno być za darmo.
Manifestuję człowieku, byś odkopał te prawdziwe wartości, nie wyrażone w złotówkach czy dolarach. Byś znalazł szczęście w uczuciach i ludziach, byś nie dążył do posiadania.
Żebyśmy wszyscy byli, a nie mieli. Jak prawdziwi ludzie.
Chciałabym być kimś ze względu na to kim jestem i co robię, a nie ze względu na to co mam.
Manifestująca
Natalia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz