Po rozpoczęciu nowej szkoły poważnie zaczęłam zastanawiam się nad pytaniem czy są ludzie mądrzy i troszkę mniej mądrzy.
Zastanawiam się, bo od zawsze myślałam, że każdy może osiągnąć tyle samo. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że niektórzy nie zostali zbytnio obdarzeni inteligencją, a niektórym wlano więcej oleju do główki, już w brzuszku, zanim się urodzili.
Zastanawiam się bo słysząc wypowiedzi ludzi z otoczenia mam wrażenie że przez całe swoje życie patrzyli tylko w facebook'owe okna i inne otchłanie internetu - nic po za tym, że niektóre 3-latki są w stanie powiedzieć coś mądrzejszego. Skąd biorą się tacy ludzie? Z czego to wynika? Może to tylko ich nad wyraz wielka ignorancja wobec świata i opór na przyswajanie wiedzy? Może Ci ludzie też potrafią mówić mądre rzeczy?
Zastanawiam się czy ta nazywana przeze mnie pieszczotliwie "ameba społeczna" jest już w genach taką amebką czy to bardziej 'choroba' nabyta.
Nie chce by ktoś, kto to czyta, pomyślał, ze mam załóżmy dobre oceny, zatem ludzi z gorszymi od razu muszę nazywać amebą. Nie, mi nie o to chodzi. Chodzi mi nie o oceny, a o całokształt, o rozumowanie, pojęcie o świecie...
Nigdy nie czytano mi książek, nie przepytywano mnie z lekcji w szkole, nie opowiadano wiele o świecie, nie tłumaczono i nie odpowiadano często na moje pytania. Ale to wcale nie poczyniło jakiś kolosalnych ubytków, bo nie dam sobie powiedzieć, że jestem głupia.
Patrząc na siebie, śmiem uważać, że inteligencja wcale nie jest kwestią genów, wydaje mi się więc, że wszyscy mamy równe szanse, wszystko zależy jak do tego podejdziemy do świata już od dziecka.
W życiu chciałabym być kimś więcej niż tylko jednym z miliardów bytów, który zostanie zapomniany zanim jeszcze umrze.
Praca, wysiłek, starania, trud, zachód, działanie, nauka, postęp. Bez tego nie ma prawdziwego życia, to wszystko jest podstawą by żyć, a nie tylko marnować tlen. Praca nie tylko w znaczeniu zawodowym... praca na każdej płaszczyźnie
Jeśli uważasz że do życia wystarczy łóżko, lodówka i internet. To pozwolę dalej żyć Ci w tym błędzie, ale spodziewaj się, że kiedyś i Ciebie nazwę amebą. Wybacz, za te bezczelność, przyzwyczaisz się w końcu.
Moim codziennym celem jest po prostu poznawanie świata. Dlatego właśnie nazywam się homo sapiens. Bo nie sprowadzam mojego źycia do samego bycia, a do postępu.
Amebą jest człowiek, który nie chce wiedzieć, nie chce się starać, nie chce poznawać, nie chce być kimś więcej niż szarą masą w społeczeństwie.
Sądzi, że urodzić się to wystarczająco dużo, by żyć.
Sądzi, że urodzić się to wystarczająco dużo, by żyć.
Taki, który nie chce od życia nic.
Teraz zastanów się czy przypadkiem sam nie znalazłeś się w grupie o której mówię.
Jeśli oczywiście w ogóle wiesz czym jest ameba
Pomyśl, czy chcesz być homo, czy bardziej homo sapiens. bo to różnica.
Pomyśl, czy chcesz być homo, czy bardziej homo sapiens. bo to różnica.
Jeśli uważasz, że jestem wredna, bezlitosna i arogancka, to nie do końca mnie rozumiesz.
Poruszam ten temat, bo ludzie sami sobie gotują taki obraz siebie. To się nie dzieje samoistnie, mają wybór. Ale i tak wolą tępo mówić o niczym, chichotać i zachowywać się jak stereotypowe typowe blondynki.
Nie mam na celu wyśmiewać i wytykać, a uświadomić i poprosić, byśmy nie robili z siebie idiotów.
Tak, jestem zbyt pewna swojej inteligencji. To mnie zgubi - tego też jestem pewna
...ale.. "pewność niepewna" - J.T.
Manifestująca
~ Natalia
Daje do myślenia. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń